Przejścia

Przejścia.

Teoria: łączą dwa miejsca. Skracają drogę. Z założenia ułatwiają życie.

Praktyka:
– to przeżycia, które łączą i dzielą.
– skracają (wydłużają) życie.
– komplikują (albo ułatwiają) życie.
– są wielowymiarowe.
– bywają „większe w środku”.

Unikam interpretacji. Zachęcam do obejrzenia poniższych zdjęć. O procesie napisałem poniżej.

Przejścia to spacer, podczas którego spotykam „demony przeszłości”. Mam tendencję, do analizowania i sprawdzania co tam się działo, jak to „tam” wpłynęło na mnie. Codziennie zadaję sobie setki (zbędnych?) pytań, mam sporo wątpliwości. Postanowiłem jednak zmierzyć się ze sobą również w tej płaszczyźnie. Wejść w jakiś dialog. Przez jakiś rok fotografowałem ludzi w jednym, mijanym codziennie podziemnym przejściu. Czułem potrzebę uwieczniania przechodzenia codziennie przez ten skrót w życiu. Po zakończonym procesie wewnętrznym- analizowaniu przeszłości, zaprzestałem uwieczniania tych wycinków czasu.

Usiadłem do zebranego materiału z wieloma pomysłami. Jednak zrezygnowałem z działania pod wpływem emocji i pozostawiłem cały materiał, aby odpoczął. Abym i ja odpoczął i… Abym mógł nabrać do niego dystansu. Tak cholernie potrzebnego…

Co dalej zrobić z fotografiami dowiedziałem się około pół roku później. Wybrałem kilka obrazów, które miały mieć własne przeżycia. Własne blizny. Odezwał się empiryzm. Czy fotografia również może zyskać „doświadczenie”?

Wykonane cyfrowo.
Obrobione i wydrukowane jako negatyw, na folii.
Wykonana odbitka na cyjanotypii.
Skan odbitych obrazów.
Obróbka cyfrowa.
Sfotografowanie z ekranu komputera.
Skan negatywu.
Obróbka cyfrowa.
Publikacja na stronie (jako strona ukryta) w dniu 31.10.2024
Upublicznienie strony (dodanie linka 15.02.2026)

Zdecydowałem się na surowość i pozostawienie śladu działań. W przeciwieństwie do zachowywania kroków. Wszystkie materiały przetwarzane są niszczone  po przejściu przez proces. 

Myślę, że to nie koniec przejść.

Projekt ciągły, publikacja 31.10.2024